Strona:PL Čech - Pieśni niewolnika.djvu/72

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Szalbierzów chytrych korowody
Z udaną psią pokorą
Pieją mu hymn swój na wyprzody,
Przemocy są podporą.
Pomyślność pana i powaga
Umacnia się przez modły;
Kto liże bicz — ten w moc się wzmaga,
Kto buntu syn — ten podły!

Równość z ust Zbawcy niegdyś i proroka
Rybitwi brali prości;
On ich, skruszywszy pęta otroka,
Łańcuchem skuł miłości.

Lecz chciwych Jego uczniów zbór
Sfałszował gwichty w wadze,
Nam wyrzeczenia sławi wzór
A sam pochwycił władzę.
Wciąż święci krzyżem i kropidłem
Kaźń naszą w Mistrza imię,
A sam pod pana cupnął skrzydłem
I syt dziesięcin — drzymie.

O Boże nasz, prawdziwy Panie słysz!
Tyś Bogiem jest biedoty,
Ołtarzem Twoim nagi, prosty krzyż
Nie bisior i klejnoty.

Ty, co tronujesz śród przyrody
I masz ze serc podnoże,
Dawco pokoju i swobody
Dłoń Twoją podnieś, Boże!