Strona:PL Čech - Pieśni niewolnika.djvu/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


VII.

Pan potrząsa groźnie pletnią...
Nim rzemienie do krwi utną,
Gniewnym świstom ich wtóruje
Taką-to przemową butną:
„Spójrz, jak węzeł tu przy węźle
„Na korbaczu moim błyska,
„Mieniąc się rozliczną barwą
„Niby gady wężowiska.“

„Wsłuchaj się w ten syk, podobny
„Sykom meduzowych grzyw, —
„Spójrz, jak zwija się i skacze
„Pleców twych i krwi twej chciw.
„By zaś szpon ich jadowity
„Mniej ci się okrutnym zdał,
„Wiedz, żem każdej z tych żmij głodnych
„Najwabniejsze miano dał.“

„Patrz, ten rzemień zwie się Wiarą.
„Jej nakazem: kornie chyl