Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/318

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


serdeczny żal długo po jej śmierci. Utrzymywał, iż byłoby równie śmiesznem z jego strony przeszkadzać żonie kochać, co gdyby przeszkadzał jej pić. Przebaczał jej mnogość kaprysów, w uznaniu wykwintnego smaku jakim odznaczała się w wyborze. Nie uwieńczyła nigdy hołdu głupca albo człowieka złego: łaski jej były zawsze nagrodą talentów lub zacności charakteru. Powiedzieć o kimś, iż jest lub był jej kochankiem, znaczyło upewnić, iż był to człowiek z głębszą wartością. Znając swą zmienność, nie zobowiązywała się bynajmniej do wierności. „Uczyniłam, mówiła, jedną w życiu fałszywą przysięgę; mianowicie pierwszą.“ Czy mężczyzna stracił uczucie jakie powziął dla niej, czy też ona ostygła w swojem, zawsze kończyło się ono szczerą przyjaźnią. Nigdy nie zdarzył się w świecie wybitniejszy przykład rozbieżności charakteru i obyczajów. Nie można było powiedzieć, aby to była kobieta cnotliwa; ale każdy przyznawał, iż trudno spotkać zacniejszą i uczciwszą. Proboszcz rzadko widywał ją u stóp ołtarzy; ale o każdej porze znajdował sakiewkę jej otwartą dla biednych. Powiadała dowcipnie o religii i prawach, że to jest para kul, wielce użytecznych tym, którzy mają słabe nogi. Kobiety, które obawiały się jej towarzystwa dla mężów, pragnęły go dla synów.
KUBUŚ, mruknąwszy między zębami: „Zapłacisz mi drogo ten przeklęty portret,“ rzekł: Szalałeś pan za tą kobietą?
PAN. — Nie omieszkałbym z pewnością, gdyby mnie Desglands nie wyprzedził. Desglands zakochał się w niej...
KUBUŚ. — Panie, czy historja jego plastra i mi-