Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/124

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


życzę; przyjemnych marzeń. Wino smakowało panom?
PAN. — Bardzo smakowało.
GOSPODYNI. — Z wieczerzy byli panowie zadowoleni?
PAN. — Bardzo zadowoleni. Szpinak był odrobinę przesolony.
GOSPODYNI. — Miewam niekiedy rękę trochę ciężką. Będziecie mieli dobre posłanie i prześcieradła świeżo z pralni; nie zdarza się u mnie aby zostały z poprzedniego noclegu.
To rzekłszy, gospodyni opuściła pokój, a Kubuś i jego pan pokładli się do łóżek, śmiejąc się z quiproquo w którem suczkę wzięli za córkę lub też pokojówkę, jak również z przywiązania gospodyni dla porzuconej psiny, bawiącej w domu ledwie od dwóch tygodni. Kubuś rzekł, obwiązując sobie głowę chustką: „Założyłbym się, że, ze wszystkiego co żywie w tej gospodzie, ta kobieta kocha jeno swoją Linkę.“ Pan odpowiedział: „Możliwe, Kubusiu; ale śpijmy.“
Podczas gdy Kubuś i jego pan spoczywają, ja dopełnię zobowiązania, opowiadając historję człowieka dudlącego w więzieniu na wiolonczeli, lub raczej dając głos jego towarzyszowi, panu Gousse.
„Ów trzeci, rzekł, jest to intendant pewnego wielkiego domu. Zakochał się w cukiernikowej w ulicy Uniwersyteckiej. Cukiernik był to poczciwina, który pilniej wglądał w piec z ciastami niż w prowadzenie żony. Wszelako, jeżeli nie jego zazdrość, to w każdym razie ciągła obecność była