Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/052

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


mają się wzajem za dziurki u surduta. Tłum został na zewnątrz.
Cóż poczynał tymczasem pan Kubusia? Zdrzemnął się na kraju gościńca, z uzdą okręconą koło garści, przyczem zwierzę skubało trawę wpodle śpiącego, o ile pozwalała na to długość uzdy.
Skoro tylko p. naczelnik ujrzał Kubusia, wykrzyknął: „Ej, tyżeś to, dobry Kubusiu! Cóż cię sprowadza samego z powrotem?
— Zegarek mego pana: wyjeżdżając, zostawił go na kominku, ja zaś znalazłem go w walizce tego człowieka; dalej sakiewka, zapomniana w wezgłowiach łóżka, która też się odnajdzie, jeżeli pan rozkaże.
— I jeżeli tak jest zapisane w górze...“ dodał dygnitarz.
Natychmiast kazał zwołać swoich ludzi; kramarz zaś, wskazując wysokiego draba, o dość podejrzanej minie, niedawno przyjętego do domu, rzekł: „Oto ten człowiek sprzedał mi zegarek.“
Urzędnik, przybierając groźne oblicze, rzekł do kramarza i do służącego: „Zasługiwalibyście obaj na galery; ty, iż sprzedałeś zegarek, ty że kupiłeś...“ Do lokaja: „Oddaj temu człowiekowi pieniądze i ściągaj natychmiast liberję...“ Do kramarza: „Czemprędzej wynoś się z okolicy, jeśli nie chcesz, aby cię w niej przygwożdżono na zawsze. Obaj bawicie się rzemiosłem, które nie wyjdzie wam na dobre... Teraz, Kubusiu, zajmijmy się sakiewką.“ Osoba, która ją sobie przywłaszczyła, stawiła się bez zawezwania; była to pięknie wyrośnięta dziewczyna, zbudowana na schwał. „To ja, panie, mam tę sa-