Strona:Ostoja - Szkice i obrazki.djvu/178

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w ustach, przechadzałem się po ulicy naprzeciw jej balkonu. Coś zabielało wśród wazonów! Podniosłem oczy. Między oleandrami, między mirtami osypanemi białem kwieciem stał paralityk w płóciennym szlafroku, kiwał łysa czaszką z choroby, czy na powitanie — za nim mara uśmiechała się, przewietrzała zapewne swe zczerniałe zęby!
Jej nie było!
Podwieczór otrzymałem od Jana list z podziękowaniem i pieniędzmi. Głupia lafirynda dołączyła także słów kilka. Szkaradne ma pismo, pisze jak dragon albo kancelista a ja przepadam za drobnem nieczytelnem pismem kobiecem?
Ci idealiści wogóle mają wierne żony, prawda, że nie mają za to kochanek! Kto wie! może... to taniej kosztuje!

separator poziomy