Strona:Ostoja - Szkice i obrazki.djvu/146

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ogarniało ją wówczas, tuliła się do niego, szczęśliwa duma budziła się w niej, słuchając, jak w piersiach tych serce uderzało przyśpieszonem tętnem.
Do niemego uwielbienia, jakiem ją otaczał, przyłączył się wkrótce chór ogólnego podziwu. Talent dość znaczny w ustach pochlebców i wielbicieli urósł do olbrzymich rozmiarów. Zachwycano się. Podziwiana młodziutka kobieta znalazła się naraz w chaosie hołdów. Serce nie zdąży jeszcze przyróść do męża, do domu, a głowa odurzała się już zwolna dymem pochlebstw. Mogła być sławną, błyszczeć, królować w artystycznym świecie, należało tylko zdobyć się na energię! A mąż? Cóżby mógł mieć przeciwko temu?
Jak tylko myśl o zawodzie artystki zjawiła się w jej głowie, nie wahała się ani chwili zawiadomić go o tem.
Byli już z sobą wówczas na stopie równości. Przestał przywozić jej cukierki z miasta, coraz rzadziej chwalił kolor włosów i zręczną figurkę, za to coraz częściej wspominał o interesach, napomykał o swej przeszłości, bogatej w bardzo smutne przejścia. Przyzwyczajała się uważać go jako dobrego towarzysza, z którym wprawdzie nudno czasami, ale zawsze bezpiecznie i spokojnie. Dlaczegóżby miała ukrywać przed nim myśl, która stała się naraz celem jej życia? Dzieci nie mieli, ochmistrzyni rządziła całym domem, a ona tak często nudziła się wśród strojów, kwiatów i wizyt!
Usłyszawszy o zamiarze, mąż osłupiał; wpatrzył się w nią, jakby zwątpił, że jest przytomną.
— Dobrze, odrzekł po namyśle, ale krok ten rozdzieli nas na zawsze! Ja muszę ciebie posiadać, albo wyrzec się w zupełności. Dzielić się ze światem twoim spokojem, dobrą sławą, życiem twojem — nie mogę! Wówczas ceniłabyś wyżej jedno słowo klakiera, niż moje całe uczucie. Nie, na ten podział... zgodzić się nie mogę! Wybieraj tedy ja, albo sława!