Strona:Oscar Wilde - De profundis.djvu/74

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kiej miały dwie postacie: w religji — Demeter, Bogini Ziemi, nie należąca do bóstw Olimpu, zaś w sztuce — Djonyzos, syn śmiertelnej kobiety, dla której chwila jego narodzin była zarazem chwilą jej śmierci.
Samo Życie jednak, z najniższej swojej i najskromniejszej sfery, wydało istotę o wiele cudowniejszą, aniżeli matka Prozerpiny lub syn Semeli. W warsztacie cieśli, w Nazareth, narodził się osobnik, nieskończenie potężniejszy od którejkolwiek z postaci, stworzonych przez myt lub legendę; osobnik, którego przeznaczeniem było — rzecz dziwna zaiste — objawić światu mistyczne znaczenie wina i piękno lilji polnych w sposób, w jaki nie zdołał nigdy dokonać tego nikt ani na Cythaeronie, ani w Ennie.
Słowa Izajasza: „Wzgardzono nim i odrzucono go, człowieka troski, człowieka, który poznał nieszczęście, a my ukryliśmy przed nim nasze oblicza“, zdały mu się zapowiedzią Jego samego i na Nim samym spełniło się to proroctwo. Zdanie podobne nie powinno nas przerażać. Każde poszczególne dzieło sztuki jest spełnieniem proroctwa, bowiem każde dzieło sztuki jest przetworzeniem idei w obraz. Każda poszczególna istota ludzka winnaby być spełnieniem jakiegoś proroctwa,