Strona:Obraz literatury powszechnej tom I.djvu/511

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.
—   497   —

Nie płacz, tyś mnie nie zabił, los mnie śmierć taką przeznaczył...
Matce mej mego konia, zbroję mą poślij i złoty
Naramiennik, pamiątkę dawnej z Rustemem pieszczoty.
Po nim miałeś mnie poznać. Ciało me młode niech sobie
W ziemi twojej odpocznie, w książęcym odpocznie grobie.
Teraz każ mi nad głową rozpiąć twój namiot książęcy
I patrzaj, ojcze, na mnie... nic mi nie trzeba już więcéj...
Nazwij mnie twoim synem... to śmierć mą wczesną uświetni,
Jak wiatr letni, przyszedłem i ginę, jak ginie wiatr letni.

(J. Szujski).
Zrozpaczony Rustem spodziewa się uratować syna balsamem życia, który posiada Kawus; śle więc do niego posła z prośbą o kilka kropel tego cudownego lekarstwa. Ale szach, pomny doznanej zniewagi, postanawia skorzystać ze sposobności i upokorzyć zuchwałego wasala; żąda więc, żeby Rustam przybył osobiście błagać go o balsam. Po ciężkiej walce z sobą, Rustem przezwycięża dumę i udaje się do króla, ale tymczasem Sohrab umiera... Rustem sprawia synowi wspaniały pogrzeb, balsamuje jego ciało i odsyła je do grobów rodzinnych. Tehmina, dowiedziawszy się o śmierci Sohraba,

Twarz piękną szarpie, włosy rwie garściami,
Przeraża wszystkich obecnych jękami,
Pada bez zmysłów... zwisnęły powieki;
Zda się, że krew już w niej skrzepła na wieki.
Lecz znów się zrywa z licem trupio-bladem,
Wzrok straszny topi w Sohraba dyadem,
Potem się garnie ku pamiątce drugiéj,
Miast łez z jej oczu krwawe płyną strugi.
Jak gdyby chciała przedłużyć męczarnie,
Od zbroi syna do konia się garnie,
Objęła głowę i, obłędu blizka,
Całuje... pieści, do łona przyciska,
Nareszcie białe załamując dłonie,
Klejnoty każe, złoto, skarby, konie
Ubogim rozdać. Zamek pustką stanie.
Cóż bez Sohraba znaczy to mieszkanie?...
Tak w noc i we dnie płacząc wciąż... Tehmina
Po roku mogła przenieść się... do syna.

(J. A. Święcicki).
Jedyny epizod z Szach-Namehu, przełożony w całości na język polski przez L. Siemieńskiego, jest »Biszen i Menisze« (Warsz. 1855).


II. Omar Chajjam.
1.

Czy wiecie, dlaczego wasz kogut co rano
Wytrwale powtarza piosenkę tak znaną?...
On pieje: „znów jedna noc znikła już z ziemi,
A dzień was napewno nie znajdzie... mędrszemi“.