Strona:Obraz literatury powszechnej tom I.djvu/402

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Skocz do: nawigacja, szukaj
Ta strona została przepisana.


W lesie tym, rozbrzmiewającym tajemniczemi jękami, Dante na rozkaz swego mistrza, zrywa gałązkę z ciernia

Wtem z pnia w owej chwili
Głos wyszedł: „Czemu dłoń mię twoja łamie?“
I zaraz zczerniał krwią i znowu kwili:
Czemu dotkliwe sprawiasz mi katusze?
Czyż cię litości ludzie nie uczyli?
Człek byłem, chociaż drzewem dziś być muszę.
Więc miej współczucie, choćbyś pod tą zmianą
Złej żmii nawet odkrył we umie duszę“.
Jak jednym końcem pchnięte w żar polano
W drugim na srogie skarżąc się opały,
Wilgocią broczy żywcem przypiekaną, —
Tak z pnia owego słowa z krwią spływały.
Więc upuściwszy z rąk tę gałąź, stoję,
Milcząc, jak człowiek czynić zwykł struchlały“,
Rzekł doń mój mędrzec: „Stąd są mąk twych znoje,
Iż ten tu zgrzeszył w ciekawości szale,
Gdyż mu zagadką były słowa moje[1]).
I byłby nie tknął twoich członków, ale
Chciałem, by sam on rzecz tę niesłychaną
Zbadał — a teraz mam stąd cierpkie żale.
Lecz za twą krzywdę, niechbyś mu twe miano
Rzekł, a on chętnie pamięć twą odświeży
Tam, gdzie mu wkrótce wrócić będzie dano“.
A tamten: „Za twą dobroć, jak najszczerzéj
Wyznam, kto jestem i niech wzięty w łyka
Współczucia ulgę z waszych mam przymierzy.
Jam ów, co zdobył w serce Fryderyka
Klucz wszechpotężny, który w swym zaszczycie
To je odmyka, to, gdy chce, zamyka,
Iżby nikt nigdy nie mógł wejść w nie skrycie.
W to zaś tak wielka była moja wiara,
Żem wreszcie od niej stracił zmysł i życie[2]);
Gdyż znagła zawiść, która w dwór cezara
Utkwiony wiecznie wzrok ma, tchem z płomieni
Ku zgubie mojej, bezwstydnica stara,
Zażegła wszystkich, ci za rozognieni
Tak jęli dmuchać w pańskich łask objawy,
Iż mi wybraństwo wnet we wstręt się zmieni.
Wtedy mój umysł wzgardą owej sprawy
Pogardę życia czerpiąc z mych boleści,
Znieprawił we mnie to, iż byłem prawy.

  1. To jest: Doradziłem Dantemu, ażeby się przekonał, że nie jest zmyśleniem to, co w swojej „Eneidzie“ (ks. VI), mówię o męczarniach w Erebie.
  2. Jest to Piotr de Vineis, poeta, kanclerz i ulubieniec cesarza Fryderyka II. Oskarżony przez zazdrosnych o zdradę, gdy mu za to wyłupiono oczy, z rozpaczy rozbił sobie głowę o mur więzienny w 1249 r. Dwa klucze oznaczają łaskę i niełaskę cesarską, któremi Piotr według swojej woli szafował.