Strona:Obraz literatury powszechnej tom I.djvu/272

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.
—   258   —

A nie przerażał, kiedyś dawała koronę!...
Taż-to wiara, pobożność! Onże bogi Troje,
On ojca zgrzybiałego wziął na barki swoje!
Nie mogłam go rozszarpać? w morskie cisnąć wały?
Wyrżnąć Trojan i zniszczyć ich ród pozostały?
Nie mogłam w samym Julu[1] żelaza zakrwawić?
Pociąć w sztuki? i z członków ojcu ucztę sprawić?...
Lecz bitwy los niepewny... Próżna dla mnie trwogo!
Odważywszy się na śmierć, możnaż się bać kogo?
Zniszczyłabym okręty, z ogniem na nie wbiegła,
Lud z ojcem, z synem zniosła — i sama poległa.
Słońce! którego oku jawne wszystkie rzeczy,
I ty, Juno! mająca me troski na pieczy!
Ostatniego Dydony słuchajcie westchnienia:
Jeżeli kiedy zbrodzień do portu zawinie
I ten konieczny wyrok Jowisza nie minie;
Niech się przynajmniej z mężnym ludem bronią ścina,
Niech żebrze wsparcia, tułacz, oderwan od syna,
Niech widzi pogrzeb sprosny Trojan ległych w boju,
A gdy kark poda w jarzmo twardego pokoju,
Niech się nie cieszy długo ni życiem, ni tronem,
Lecz na piasku niegrzebny prędkim padnie zgonem.
Tak życzę, niech się zdrajcy bezbożnemu dzieje;
Ten ostatni głos wznoszę, nim duszę wyleję.
Wy zaś, Kartagińczycy, ród i przyszłe plemię
Ścigajcie; te mnie dary przyślijcie pod ziemię:
Niech żaden mir nie przerwie ludów zawziętości,
Powstań kiedy, mścicielu jaki, z moich kości!
Byś ogniem i żelazem niszczył ród niemiły
Teraz, potem, jak tylko pozwolą wam siły,
Niech brzegom będą brzegi, morza morzom sprzeczne,
Broń broni; wy i wnuki toczcie walki wieczne“...
....................
Okropnem przedsięwzięciem zdziczała Dydona
Krwawym powłócząc wzrokiem i sine znamiona
Na drżących mając licach, blizką śmiercią blada,
Wewnątrz domu szalona śpiesznym krokiem wpada,
Wstępuje na wierzch stosu i tam nieszczęśliwa,
Nie na to przeznaczony miecz z pochwy dobywa...
A gdy szaty trojańskie...
Ujrzała, łez i westchnień przytłumić nie może.
Przyciska je, wydając te ostatnie głosy:
„Słodkie zabytki! póki bóg szczęścił i losy!
Weźcie ten duch i zrzućcie ze mnie ciężar srogi.
Żyłam, jaką dał Wyrok, dokonałam drogi;

  1. Toż samo co Askaniusz, syn Eneasza.