Strona:Obraz literatury powszechnej tom I.djvu/187

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   173   —

Szczęśliwie przybył, dokąd prze mnie siła
Wielkich wyroków i przyjaciół rada,
I bóstwo, co nam te przygody zsyła,
A wszemi rzeczy nieodzownie włada.

(K. Kaszewski).
(Wszystkie tragedye Sofoklesa w pięknym przekładzie wierszowanym dał nam Kazimierz Kaszewski. Warszawa 1888. Filologicznie wierne tłómaczenie Z. Węglewskiego wyszło w Poznaniu 1875. Pojedyńcze tragedye tłómaczyli: Eliaszewicz, W. Smaczniński, A. Malecki, A. Mierzyński, Jan Czubek).

XVII. Eurypides.
1) Hekaba.
Tragedya rozgrywa się na morskiem wybrzeżu w Tracyi, gdzie zatrzymali się Grecy, wracający z pod Troi; na przedzie namioty branek trojańskich. W prologu ukazuje się duch Polidora, najmłodszego syna Pryama. Opowiada on, że Pryam, przewidując upadek Troi, wysłał go ze znacznymi skarbami do Polimestora, króla Tracyi, żeby go w ten sposób od zagłady ocalić; gdy jednak Troja została zdobyta, przeniewierczy Polimestor zamordował wychowanka, skarby jego przywłaszczył sobie, a zwłoki rzucił w morze. Żeby dostąpić czci pogrzebowej, uprosił Polidor bogów podziemnych, iż ciało wyrzucą na brzeg morskie bałwany i w ten sposób wpadnie ono w ręce matki, znajdującej się tu w liczbie branek trojańskich. Nieszczęśliwa Hekaba dowie się jednocześnie, że Grecy dla uczczenia Achillesa, postanowili na radzie poświęcić mu na ofiarę jej córkę Poliksenę, zagarniętą także w niewolę. To oznajmiwszy, duch Polidora znika, a na scenie ukazuje się Hekaba, otoczona brankami, stanowiącemi chór. Hekaba zwierza się im z niepokoju, jakiego ją nabawił sen złowieszczy, zdający się zapowiadać śmierć Polikseny i Polidora. Co do Polikseny, chór potwierdza jej obawy, bo już doszły do niego wieści o postanowieniu Greków. Przerażona tem Hekaba wywołuje z namiotu córkę i wśród łkań wyjawia jej straszną wiadomość. Poliksena biada nie tyle nad sobą, co nad nieszczęśliwą matką.

Och! biada!
Już tyle klęsk zniosłaś, co życia wdzięk chłoną,
Rodzico nieszczęsna, ścigana zgryzotą,
A oto znów demon cię dręczy sromotą
Okropną i niewysłowioną.
Już córka nie twoja i już biedna w niewoli
Starości wraz z tobą biedną nie przeboli.
By sarnę, co w górach się chowa, za młodu
Nieszczęsną mnie zoczysz nieszczęsna z uścisku
Swojego wydartą i ostrzem pocisku
Przeszytą, w podziemne ciemności do grodu
Hadesu wysłaną, gdzie biedna, och! w gronie
Umarłych mam spocząć po zgonie!
Ach! ciebie, rodzico, i nędzne twe życie
Opłakać im trzeba w lamencie okwicie.