Strona:O pracy unijnej w Polsce.djvu/21

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


łorusycyzmu. I pytają, po co to wszystko? Czynią też uwagę pełną oburzenia, że pracujący na polu unijnem rozmawiają pomiędzy sobą po rosyjsku.
Nie znamy faktu, aby pracujący u nas na polu unijnem odbierali gdziekolwiek język macierzysty. Gdyby coś podobnego gdziekolwiek się zdarzyło, z całą siłą wystąpilibyśmy przeciwko temu. I owszem znamy fakt, że gdy polacy przychodzą do świątyni obrządku bizantyńsko-słowiańskiego, to kapłan przemawia do nich po polsku.
Czy można nazwać zbrodnią, że duchowny do ludzi mówiących po rosyjsku, rusińsku, białorusku, niemiecku, francusku i t. d. przemawia w ich języku macierzystym?
Miłuję Ojczyznę, życie za nią gotów jestem oddać, bo na to zasługuje. Miłuję jeszcze więcej, jeżeli tak można powiedzieć, za to, że ona, która takie katusze zniosła w obronie swego języka, pozwala na uczenie się w szkołach naszych w językach narodowości, mieszkających na jej terenie, bacząc jednak pilnie, by każde dziecko, przyszły obywatel Rzeczypospolitej, znało dobrze i władało językiem polskim. Bądź błogosławiona moja Ojczyzno, która chcesz być Matką dla wszystkich swych dzieci!
Chwila zastanowienia. Prawo państwowe pozwala na naukę w szkole języka macierzystego, a od Kościoła, zro-