Strona:O początkach chrześcijaństwa.djvu/045

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


biwszy, aby ją podnieść i uszlachetnić[1], a zatrzymam się nad samą esencyą budyzmu, bo jeżeli gdzie, to w niej właśnie powinno się okazać jego mniemanie podobieństwo, lub jak nawet chcą niektórzy, jego tosamość z naszą religią.

Religia każda tyle warta, ile warte jest pojęcie, jakie ona wyrobiła sobie o celu i przeznaczeniu człowieka. Co do tego punktu, nie ulega żadnej wątpliwości, że ideałem budyzmu jest zupełny kwietyzm. Wprawdzie bronił się czasem od podobnego zarzutu Buda, a w rozmowie z księciem Symbą[2] tłumaczył bezczynność (akrijâ), jako zaniechanie złych uczynków, ale sofismat ten obliczony na wprowadzenie w błąd nowych adeptów, znaczy tylko, że w ludziach mniej doskonałych, tolerowana jest pewna czynność (krijâ), byleby odpowiadała zwykłym przepisom moralności; że jednak prawdziwie dobremi uczynkami te tylko są, które prowadzą do szczytu duchownej doskonałości, a szczytem i celem tej doskonałości jest akrijâ, zupełna bezczynność[3] Pod tym względem niema żadnej różnicy zdań między budystami, a zawsze za największych swoich nieprzyjaciół, za najobrzydliwszych kacerzy, godnych ognia piekielnego, uważali Dżairów czyli Nirgranthów, opierających doskonałość człowieka na dobrem, rozumnem i szlachetnem działaniu (krijâwâdâ). Taki pogląd na świat wręcz przeciwny jest chrześcijańskiemu, który wedle słów Chrystusa: „Ojciec mój aż do tej chwili pracuje i ja pracuję“ („Pater meus usque modo operatur et ego operor,“ Joan. V. 17) uważa pracę za główny cel człowieka. Doskonały budysta nigdy nie pracuje, lecz oddany jest rozważaniu własnej nicości, a gdy natura domaga się praw swoich, wyciąga rękę żebrzącą po trochę ryżu lub owoców; chrześcijanin

  1. Kilka wyrzeczeń Budy i jego przedniejszych uczniów o wartości rodu kobiecego, znajdzie czytelnik w dziele Kerna, w tomie I, str. 566-570. Jeżeli bramanizm twardy był dla kobiet, uważając je za lekkomyślne istoty, których nie można nigdy dosyć pilnować, to budyzm pogarszał jeszcze ich położenie, odmawiając im prawa do nirwany, po naszemu prawa do zbawienia, które im pozostawili bramani (Kern, I str. 380).
  2. Kern, der Buddhismus itd. Tom I, str. 546.
  3. Tamże str. 546-548.