Strona:Nikołaj Gogol - Obrazki z życia.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


rokiem stylu, świetnemi porównaniami i niespodzianemi zestawieniami wielkich zdarzeń zdoła zastąpić dokładną znajomość przedmiotu. Oczywiście zawiódł się okropnie; studenci odczuli, jeżeli nie zrozumieli, pustkę pod wspaniałymi frazesami, i zaczęli podżartowywać z profesora i jego powieściowego stylu; profesor zaczął opuszczać lekcye; a że właśnie wtedy podwyższono wymagania od profesorów pod względem naukowym, Gogol musiał się podać do dymisyi, a równocześnie utracił także lekcye w Instytucie Patryotycznym.
Trzeba się było utrzymywać z pisania. Temata małoruskie już się przejadły; wypadło korzystać ze spostrzeżeń porobionych w Petersburgu, oraz z tych pobieżnych studyów, jakie poczynić musiał profesor dla swoich wykładów. Z takiego to materyału powstały dwa tomy „Arabesek“ ogłoszone w 1835 roku. Mieściły się tu rzeczy wielce różnorodnej wartości: rozprawki o rzeźbie, malarstwie, budownictwie, muzyce, o wiekach średnich, o wykładzie uniwersyteckim historyi, o wędrówce narodów, o geografii, o pieśniach małoruskich; a obok powiastki takie, jak „Portret“, „Newski Prospekt“, wreszcie najlepszy z całego zbioru obrazek p. t. „Dziennik obłąkanego“.
„Arabeski“ nie mogły podnieść sławy Gogola, ale wzmogło ją przedstawienie satyrycznej komedyi „Rewizor“ w r. 1836. Pomysł do niej poddał Gogolowi Puszkin; obrobienie pomysłu przewyższało pod względem siły komicznej wszystko, co do owego czasu w tym rodzaju znajdowało się w literaturze rosyjskiej, przewyższało także wszystkie sceny śmieszne, jakie do owego czasu kreślił sam Gogol. Krytyka istniejących stosunków Rosyi, mianowicie wśród urzędników, ich nieuctwo, zmateryalizowanie, przekupstwo, wzajemne podstawianie sobie stołka tak jaskrawo, z takiem satyrycznem zacięciem odmalował autor, że w rozwoju komedyi rosyjskiej stworzył nowy okres. Cesarz Mikołaj, u którego wyproszono przedstawienie „Rewizora“, będąc na niem, miał powiedzieć: „Oto sztuka! wszystkim się dostało, a najwięcej mnie samemu“ — oczywiście dlatego, że się rozwijać owej zarazie dozwolił. Wraz z powodzeniem atoli literackiem i scenicznem, pojawiło się straszne oburzenie ze strony tych, co się czuli satyrą dotknięci; starano się nawet o zakazanie przedstawień. Żeby się uwolnić od tych ukłóć i intryg, Go-