Strona:Nikołaj Gogol - Obrazki z życia.djvu/100

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


i rzekł głosem ostrym i twardym, którego uczył się naumyślnie w swym pokoju, w samotności przed lustrem, jeszcze na tydzień przed otrzymaniem obecnej swej posady i rangi generalskiej: „Co pana sprowadza?“
Akakij Akakijewicz uczuł już dawno strach przynależny, stropił się, o ile potrafił się wysłowić, objaśniał, dodając nawet częściej niż zwykle swe ulubione „tego“, że miał płaszcz zupełnie nowy a teraz ograbiono go w sposób nieludzki i że zwraca się obecnie do niego, aby wpływem swym jakkolwiek tego, zniósłszy się z panem oberpolicmajstrem lub kim należy, postarał się o znalezienie płaszcza. Generałowi wydało się to zachowanie się, niewiadomo czemu, zbyt poufałem.
— Cóż to, łaskawco — ciągnął ostro — czy nie znacie porządku? Gdzieście to zaszli? Nie wiecie, jak się sprawy załatwia? — Powinniście byli najpierw podać o to prośbę do kancelaryi; poszłaby do naczelnika oddziału, potem oddano-by ją sekretarzowi, a sekretarz byłby ją już mnie doręcył...
— Lecz ja, Wasza Ekscelencyo — odpowiedział Akakij Akakijewicz, starając się zebrać całą przytomność umysłu, jaką tylko posiadał i czując jednocześnie, że się okropnie spocił:
— Ośmieliłem się trudnić Waszą Ekscelencyę dlatego, że sekretarze tego... ludzie niepewni....
— Co, co, co? — rzekła wysoka figura, — skąd nabraliście takiego rezonu? Skąd wam takie myśli? Cóż to za hardość rozpowszechniła się wśród młodzieży względem naczelników i przełożonych!
Wysoka figura nie zauważyła, jak się zdaje, że Akakij Akakijewicz miał już przeszło lat pięćdziesiąt, że zatem jeżeliby go można było nazwać młodym, to jedynie chyba względnie czyli w stosunku do tego, kto miał lat siedmdziesiąt.
— Czy wiecie, do kogo-to mówicie? Czy rozumiecie, kto stoi przed wami? Czy to rozumiecie, czy to rozumiecie? pytam was?
To mówiąc tupnął noga, podniósłszy głos do tego stopnia, że przestraszyłby nietylko Akakija Akakijewicza.
Akakij Akakijewicz osłupiał, zatoczył się, zatrząsł całem ciałem i w żaden sposób nie mógł ustać na no-