Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/52

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Koniecznym był i słusznym niegdyś podział ludności na rycerzy-obrońców kraju i kmieci-żywicieli. Lud, uprawiając ziemię w bezpieczeństwie i żyjąc spokojnie z jej plonów, winien był jakiś podatek krajowi z pracy swej i chudoby; lecz z czasem samowola szlachty, powiększając ten podatek coraz bardziej, zabierała w nim często całą pracę, wszystkie siły, nawet i życie bliźniego. Jeszcze za Jagiellonów wieśniak był obowiązany pracować na pana jeden dzień w tygodniu — słusznie, bo pan za niego zdrowie i życie na wojnie narażał. Ale już krzywdą było przytwierdzenie ludu do ziemi, aby chłop złego pana nie mógł rzucić, i to było początkiem dalszego bezprawia. Bo zły pan teraz wymagał od chłopa tyle dni pracy, ile mu się podobało, kazał pracować nieraz w niedzielę i święta, żądał roboty od żony i dzieci wieśniaka, — a ten sprawiedliwości znaleźć nie mógł, bo pan jego sędzią, władcą nieograniczonym, jak niegdyś w pogańskich czasach pan nad niewolnikiem.
Tylko pamiętać trzeba, że nie Polacy wcale wymyślili to prawo niedorzeczne i że nietylko u nas tak się działo. W innych krajach, we Francji, w Anglj, w Niemczech, jeszcze okrutniej obchodzono się z chłopami, wyobraziwszy sobie, że Bóg ich na to stworzył, aby pokutowali, służąc panom, za grzech pradziada swego, Chama, którego ojciec przeklął po wiek wieków.
Było to niedorzeczne, ale tak ludzie wierzyli. A w Polsce źle nie było chłopu pod dobrym panem, który o jego potrzebach pamiętał i od wszelkiej