Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/07

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Wojownicy otarli oręże,
Ale milczy zwycięska załoga:
Dziś nie pora okrzyków wesela,
Wojsko wodza żałobę podziela.
On milczący wciąż stał przy armacie,
Długo patrzał na krwawy plac bitwy.
Czy skamieniał po ciężkiej swej stracie?
Czyli w ciche utonął modlitwy?
Spojrzał w niebo, potem głowę skłonił
I twarz sobie rękami zasłonił...
Stoi orszak rycerzy szlachetny,
Lecz nikt nie śmie przerywać tej ciszy.
Wtem się ozwie on ojciec bezdzietny
I do swoich tak rzekł towarzyszy:
— Wyście świadkiem, mężowie olsztyńscy,
Że tak poległ, jak wszyscy Karlińscy!


A. Pajgert.


Pod Byczyną.


Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka — możnaby to przysłowie zastosować i do Maksymiljana, który tak okrutnym czynem upamiętnił swoje pretensje do tronu.
Możemy spytać jednak, skąd urościł sobie to prawo?
Była to pierwsza przestroga dla kraju, jak niebezpieczną jest wolna elekcja. Bo cóż począć, jeśli zebrane tysiące nie zgodzą się na jednego kandydata? Tak się stało po śmierci Batorego.
Stronnicy Jana Zamoyskiego obrali Zygmunta