Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 11 - Wazowie.djvu/08

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Wazę, najbliższego potomka Jagiellonów, rodzonego wnuka Zygmunta Starego, — ale Zborowscy okrzyknęli królem austrjackiego księcia Maksymiljana.
Austrjaka Zamoyski nie wpuścił na koronację do Krakowa, zamknął przed nim bramy i bronił stolicy, jak przed nieprzyjacielem.
Więc Maksymiljan mścił się: burzył zamki i palił grody, Olsztyn chciał zdobyć podstępem, porwawszy syna wodza.
Ale Karliński pamiętał obrońców Głogowa. Był jednym z tych, którzy nauczali synów: rodzicie się, aby żyć i umrzeć dla ojczyzny. Za kraj poległo kilku starszych jego synów, teraz — spełniając straszny obowiązek — mógł jedynie powiedzieć sobie,

»że tak poległ, jak wszyscy Karlińscy«


t. j. za naród swój i jego wolność.
Przyjechał wkońcu Zygmunt, został ukoronowany, a Maksymiljan widząc, że się już niczego spodziewać tu nie może, chyba kary za swoje sprawki, umknął na Śląsk, bo tędy było mu najbliżej do własnego kraju.
Ale się zawiódł, że tam już bezpieczny. Zamoyski ani myślał puścić go bezkarnie. Zaraz po koronacji podążył za nim i dogonił go na Śląsku pod Byczyną, w której się napastnik zamknął.
Nic mu to nie pomogło. Hetman miasto obiegł i zaczął je zdobywać szturmem. Wówczas Maksymiljan kazał zatknąć białą chorągiew na wieży, na znak, że się poddaje.