Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 08 - Jagiellonowie.djvu/67

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


W czasie podziału kraju drobni książęta całkiem władzę utracili, a panowie i biskupi, najmożniejsi i najmądrzejsi zarazem, zagarnęli ją dla siebie. Kazimierz Sprawiedliwy na zjeździe w Łęczycy ustanowił już na zawsze radę królewską, z biskupów i panów złożoną, z którą król w ważnych sprawach porozumiewać się musiał, sam bez niej nie decydując o niczem. Ta rada stałą się później senatem.
Za Ludwika panowie zupełnie władzę zagarnęli: on sam do niczego się nie wtrącał, i można powiedzieć, że swą królewską władzę sprzedał panom (świeckim i duchownym) za koronę dla jednej z córek. To się stało w Koszycach.
Odtąd rządzą panowie, chociaż Polska nazywa się jeszcze królestwem, bo ma króla. Oni wprowadzają na tron Jagiellonów, bez nich Jagiełło nic zrobić nie może, Zbigniew Oleśnicki rządzi i za Warneńczyka.
Lecz Kazimierz Jagiellończyk uznał za sprawiedliwe cały naród szlachecki powołać do rządów i podzielić z nim władzę, wszystkich, co krew oddają dla ojczyzny i służą jej orężem.
Odtąd Polska przestała być królestwem, — choć miała zawsze króla, ten jednak wykonywał tylko, co ogół szlachty na obradach postanowił, i tracił władzę coraz bardziej. Nazwano więc państwo słusznie rzecząpospolitą.
Lecz jakże cały ogół szlachty mógł rządzić krajem? 200 lub 300 tysięcy ludzi nie może się dokładnie porozumieć, za wiele zajęłoby to czasu, i niewszyscy ludzie do rady są zdatni. Rządzić