Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 08 - Jagiellonowie.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


z wielką prostotą i szczerością. Potem korzystał Długosz z kronikarza Wincentego Kadłubka, który żył za panowania Kazimierza Sprawiedliwego i do tych czasów doprowadził swoją bardzo bajeczną historję. O Łokietku, Kazimierzu Wielkim i Ludwiku znalazł wiele wiadomości w kronice Janka z Czarnkowa, podskarbiego Kazimierza, który te czasy dość szczegółowo opisał. O Jadwidze i Jagiellonach już łatwiej było mu pisać, bo to wypadki niedawne, które wszyscy pamiętali, znali, rozumieli, do których się odnosiło wiele dokumentów, a te mógł znaleźć w archiwum królewskiem, t. j. zbiorze ważnych piśmiennych dowodów, np. umów, listów, zobowiązań i t. p.
Ale wszystko to zebrać, uporządkować, ułożyć w rozumną całość, opracować, odróżnić trafnie prawdę od zmyślenia, wytłumaczyć przyczynę każdego wypadku i wszystkie jego następstwa, to była praca — jak sam Długosz pisze — prawie nad siły ludzkie. A jednak jej podołał w ciągu lat 25, wierząc mocno, iż spełnia rozkaz Boski, z Boskiego natchnienia i przy Boskiej pomocy odsłaniając ludziom obrazy przeszłości, aby nie poszły w zapomnienie, lecz służyły jako przykład na pożytek nowym pokoleniom.
A tak się starał o prawdę, że jeśli błąd własny poznał, nie wahał się kilkakrotnie przerabiać tego samego, aby — jak pisze — fałszem nie pokalać sumienia.
Łatwo zrozumieć, jak przykrem musiało być dla niego każde oderwanie się od tego trudu, a jednak bezustannie musiał go porzucać dla innnych, równie ważnych obowiązków.