Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 08 - Jagiellonowie.djvu/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Nie zastąpi was nikt, przezacny kanoniku, w mądrości, jakiej udzielacie królewiczom, ale sprawy ojczyzny pierwsze; królewicze, daj Boże, długo jeszcze z waszej światłej nauki korzystać będą mogli, a tymczasem pod waszą nieobecność ma ich ćwiczyć w łacinie Włoch Kalimach. Gość to niepospolity i królowi miły, a nauki mu niebrak, zwłaszcza świeckiej.
— Tak, świeckiej — powtórzył Długosz z wyraźną już niechęcią. — Stawię się przed królem, wedle jego woli.
I znów na miesiące całe przerwaną została praca, nad którą mu upłynęło całe życie. 25 lat pisał Długosz dzieje Polski, poświęcając na to każdą wolną chwilę, wyrzekając się snu i spoczynku, nie folgując sobie nawet podczas choroby.
Tak gorąco pragnął ukończyć to dzieło, tak szczerze i głęboko je ukochał, tyle w nie włożył trudu. W podeszłym wieku uczył się języków, by poznać ruskie i niemieckie źródła, aby sprawdzić, co można, i wyświetlić prawdę. Dzieje kraju uważał za najpierwszą i najpotrzebniejszą dla każdego wykształconego człowieka naukę, a przedewszystkiem naturalnie dla monarchy: jakże ma rządzić państwem, którego nie zna przeszłości?
Miała już Polska przedtem historyków, a właściwie kronikarzy, bo historja ich niepewna, z podań przeważnie złożona, niezawsze jest prawdziwą, — korzystał z nich Długosz, ale odrzucał baśnie i to wszystko, co uznał za niezgodne z prawdą. Do czasów Krzywoustego największą miał pomoc z kroniki Gallusa, cudzoziemca, który osiedlił się w Polsce i dzieje jej opisał tak, jak je rozumiał,