Strona:Niewiadomska Cecylia - Legendy, podania i obrazki historyczne 04 - Leszek Biały - Bolesław Wstydliwy.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Srogie nieszczęście — mówili rycerze, — lecz niema na to rady. Nic już nie ocalimy, a zginiemy sami w tych puszczach nieprzebytych i nieznanych. Kto za Bug przyjdzie, może stamtąd nie powrócić.
To samo myślał Leszek, ciężko mu jednak było wracać z niczem, pozostawiać bezkarnie napad rozbójniczy. A czyż może narażać szczupłe siły swoje na nieznane niebezpieczeństwa?
Zgnębiony temi myślami i zmęczony długą pogonią, usiadł pod starym, rozłożystym dębem i wkrótce zasnął mocno.
Wtem zdaje mu się, że przed nim stanął św. Michał i podał mu miecz własny, obiecując zwycięstwo nad nieprzyjacielem.
Zbudził się książę i, pełen radości, natychmiast opowiedział proroczy sen rycerzom, którzy go otaczali.
W jednej chwili radosny zapał ogarnął wojsko całe: św. Michał obiecuje im zwycięstwo, św. Michał rozkazał ścigać wroga!
Któżby ośmielił się być nieposłusznym? Wszak klęska nieprzyjaciół zapewniona.
Nie tracąc czasu, spieszą dniem i nocą, przebywają graniczną rzekę i bez wahania wkraczają w kraj obcy.
Jadźwingowie u siebie czuli się bezpieczni, nie przypuszczali nawet, ażeby Polacy aż tutaj ścigać ich się odważyli, to też, obciążeni łupem i jeńcami, posuwali się zwolna, często odpoczywając, nie zachowując środków ostrożności.
Nagle z okrzykiem tryumfu i grozy rzuca się na nich Leszek na czele rycerstwa. W popłochu,