Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/88

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


O PRZYJACIELU

„Jednego mam wokół siebie zawsze za wiele“ — myślał pustelnik. „Zawsze tylko: jeden razy jeden — gdy trwa dłużej, uczyni dwa!“
Ja i mnie są zawsze w zbyt żarliwej ze sobą gawędzie: jakżeby to wytrzymać się dało, gdyby nie było przyjaciela?
Dla pustelnika przyjaciel jest zawsze trzecim: trzeci jest korkiem, nie dopuszczającym, by rozmowa dwu zapadła w głębie.
Och, zbyt wiele głębin czyha na wszystkich pustelników. Dlatego też tęsknią do przyjaciela i do jego wyżyn.
Nasza wiara w innych pokazuje, w co pragnęlibyśmy uwierzyć w samym sobie. Tęsknota za przyjacielem jest naszym zdrajcą.
Często pragnie się miłością przeskoczyć tylko zawiść. Często również urażamy, czynimy sobie wroga, aby ukryć, iż sami jesteśmy urażalni.
„Bądźże przynajmniej mym wrogiem!“ — tak mówi prawdziwa pokora, co o przyjaźń prosić nie śmie.
Kto chce mieć przyjaciela, winien chcieć i wojować za niego: a kto wojny pragnie, winien potrafić być wrogiem.
Należy w druhu swoim czcić jeszcze i wroga. Czyż możesz przystąpić do przyjaciela, nie przechodząc na jego stronę?
W przyjacielu winieneś mieć najlepszego wroga. A w sercu swojem najbardziej skłonnym być mu wówczas, gdy mu się opierasz.
Nie chcesz występować w szatach wobec przyjaciela swego? Maż to być uczczeniem druha, gdy mu się dajesz, jakim jesteś? Lecz on cię zato właśnie do djabła posłać gotów!