Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/86

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



O CZYSTOŚCI

Ukochałem las. Ciężko żyć po miastach: za dużo tam ludzi jurnych.
Czyż nie lepiej wpaść w ręce zbrodniarza, niźli w marzenia lubieżnej kobiety!
Patrzcież mi na tych mężczyzn! — wszak ich oczy mówią wyraźnie — nie znają oni nic lepszego na świecie nad wylegiwanie się z kobietą.
Namuł osadził się na dnie tych dusz; biada, gdy ten namuł ducha jeszcze posiada!
Obyście byli przynajmniej jako zwierzęta doskonali! Lecz udziałem zwierzęcia jest niewinność.
Radzęż ja wam, abyście zabili w sobie zmysły? Ja wam doradzam zmysłów niewinność!
Czystota jest u niektórych cnotą, lecz u wielu nieomal występkiem.
Ci uprawiają powściągliwość: jednakże ta suka zmysłowość przeziera zawistnie ze wszystkiego, co czynią.
Nawet na wyżyny ich cnoty, nawet w chłód ducha wlecze się ten potwór wraz ze swym niepokojem.
Jak się ta suka zmysłowość przymilać potrafi, żebrząc o źdźbło ducha, gdy jej kawała mięsa odmówią!
Lubujecie się w tragedjach, oraz we wszystkiem, co serce rozdziera? Jam jest jednak pełen niewiary do tej suki waszej.
Macie mi za okrutne wejrzenie, i spoglądacie pochutnie w stronę cierpiących. Czy tu lubieżność wasza nie zamaskowała się aby, przezwawszy się uprzednio litością?
I tę przypowieść daję wam jeszcze: niejeden, co djabła z siebie wypędzić pragnął, sam przytem w świnię wstąpił.