Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/298

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


4

Jeślim kiedykolwiek pijał pełnym zaciągiem z korzennopienistego dzbana, w klórym rzeczy wszelkie dobrze rozczynione są:
jeśli dłoń ma dolewała kiedy dale najdalsze do bliży najbliższych i ogień do ducha, i ochotę do cierpienia, i rzecz najgorszą do najlepszej:
jeślim jest ziarnem onej wyzwalającej soli, która sprawia, że w moszczowym dzbanie rzeczy wszelkie dobrze rozczynione są: —
— a istnieje sól taka, co dobre ze złem wiąże; zasię rzecz najgorsza jest zdatna do zaprawy i do ostatniego zmusowania: —
o, jakżebym nie miał być żądnym wieczności i weselnego pierścienia pierścieni, — pierścienia wrotu nie pragnąć?
Nigdym nie napotykał kobiety, z którąbym dzieci chciał, snać ta jest kobietą, którą kocham, albowiem kocham cię, o wieczności!
Albowiem kocham cię, o wieczności!

5

Jeślim morzu jest skłonny oraz wszystkiemu, co morza tchnienie z sobą niesie, a najskłonniejszy wówczas, gdy mi się ono gniewnie przeciwi:
jeśli owa poszukiwań pochopność jest we mnie, co żagle ku nieodkrytym krainom wydyma, jeśli żeglarza pochopność w mojej jest ochocie,
jeślim, radością pijany, wołał kiedy: „ląd z przed oczu ginie — opadają ostatnie łańcuchy —
— bezmiar tylko wokół szumi, hen w dali lśni jeno czas i przestrzeń, dalejże przed się! dzielne ty serce!“ —
o, jakżebym nie miał być żądnym wieczności i weselnego pierścienia pierścieni, — pierścienia wrotu nie pragnąć?