Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/277

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pierzchacie przedemną? Jesteście przerażeni? Drżycie sprzed tem słowem?
O, bracia moi, gdym was wzywał, abyście złamali dobrych i ich tablice: wówczas dopiero wywiozłem ja człowieka na jego pełne morze.
I oto teraz dopiero opada go wielka trwoga, wielkie obzieranie się wokół, wielka choroba, wielki wstręt, wielka choroba morska. o fałszywych lądach pouczali was dobrzy i fałszywych nauczyli pewności; w kłamstwie dobrych byliście zrodzeni i chowani. Wszystko jest aż do dna załamane i wykrzywione przed dobrych.
Lecz kto krainę „Człowiek“ odkrył, ten odkrył również i krainę „Przyszłość ludzka“. Żeglarzami bądźcież mi więc dzielnymi i cierpliwymi!
Zawczasu chadzajcież mi prosto, o bracia moi, zawczasu uczcie się chodzić nieugięcie! Burzy się morze: wielu przy was wyprostować się pragnie.
Burzy się morze: Dalej więc! Śmiało! krzepkie serca wy żeglarskie!
I cóż nam z ziemi ojców! Tam ster nasz kierować chce, gdzie naszych dzieci jest ziemia! Tam oto, nad morze burzliwsza, rwie się nasza tęsknica! —

29

„Czemuż tak twardo! — rzekł raz do djamentu węglik kuchenny; czyż nie jesteśmy blisko powinowaci?“ —
Czemuż tak miękko? O, bracia moi; ja was tak oto pytam: czyż nie jesteście — braćmi mymi?
Czemuż tak miękko, tak ulegle, tak ustępczo? Czemuż tyle zaprzeczeń, tyle zaparcia jest w sercach waszych? Czemuż tak mało przeznaczenia jest w waszem wejrzeniu?