Strona:Nietzsche - Tako rzecze Zaratustra.djvu/152

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



PIEŚŃ GROBOWA

„Tam leży wyspa grobów milcząca; na niej są też i groby młodości mej. Niewiędnący wieniec życia zaniosę tam“.
Co postanowiwszy w sercu swojem, przeprawiłem się przez morze. —
O, wy, młodości mojej oblicza i zjawy! O, wy, wejrzenia miłości, o boskie wy mgnienia! Jakżeście rychło mi pomarły! I oto wspominam was, jak nieboszczyków swoich.
Od was to, najdrożsi zmarli, zawiewa ku mnie błogość, co serce i łzy zniewala. Zaprawdę, wstrząsa ona do głębi i zniewala serce samotnego żeglarza.
Otom jest wciąż jeszcze najbogatszy i najbardziej zazdrości godny — ja, najbardziej samotny! Gdyż ja miałem was przecie, zasię wy macie mnie jeszcze: powiedzcież, komu padły, jako mnie, takie jabłka różane z drzewa?
Otom jest wciąż jeszcze waszej miłości dziedzicem i światem jej całym, ku waszej pamięci kwitnący w barwiste, dziko wzrosłe cnoty, o wy serdecznie umiłowani!
O, wszak my stworzeni byliśmy do bliskiego współżycia, wy miłe, dziwne cuda; bo nie jak ptactwo płochliwe zbliżacie się ku mnie i ku mojej żądzy, — szliście, jako idą żałobnicy ku żałobnikowi!
Ku wierności niezłomnej stworzeni byliście jako i ja, i ku tkliwym wiecznościom: mamże was teraz wedle sprzeniewierzeń waszych zwać, boskie wy wejrzenia i mgnienia: otom nie nauczył się jeszcze innych dla was imion.
Zaprawdę, za wcześnie pomarliście mi, zbiegowie pierzchliwi. Wszakże ani wy odbiegliście mnie, anim ja was nie