Strona:Najpiękniejsza.djvu/022

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


biny, hrabiny i księżne, o niéj jednak, o pani Dagand, ani słówka.... Ani jednego słóweczka!
Natomiast autor sprawozdania teatralnego, w słowach tchnących zachwytem, wychwalał urodę téj idealnie pięknéj panny honorowéj dworskiéj i dodawał: „Zresztą, książę de Nérius oświadczył, że panna Miranda jest niezaprzeczenie najpiękniejszą osobą w całym Paryżu.”
Pani Dagand w ogień rzuciła ów dziennik. Nie chciała, żeby się mąż dowiedział, że przestała już być najpiękniejszą.
Nie zmieniła piérwszorzędnego magazynu, w którym robiono jéj suknią do Palmerów na skromniejszy, i nie odprawiła stangreta Anglika, ale nigdy się już nie ośmieliła poprosić męża o grooma!


KONIEC.