Strona:Mowy Sejmowe. Nr 2.djvu/3

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


żądanie dymisji przez przełożone władze polskie nie zostało uwzględnione. (Głosy: zdrada.) Dano mu tylko dłuższy urlop. To są stosunki niemożliwe. Unikam umyślnie ostrzejszego wyrazu, ale wzywam Sejm, który złożył tyle dowodów patrjotyzmu, wzywam sejm, aby wydał swój sąd o tym fakcie, który nam chluby nie przynosi.

Władze państwa.

Wiemy, że gabinet nie ma władzy nad wojskiem i wojsko z pod jego władzy jest wyjęte. Nie było dotychczas ministra wojny. Otóż komisja wojskowa, zdaniem mojem, powinna wyszukać tę władzę, która za te stosunki w wojsku jest odpowiedzialna. (Głosy: słusznie. P. komendant Piłsudski.) Nawiązując do tego, mogę oświadczyć i mam zlecenie oświadczyć, że klub nasz będzie wszelkiemi siłami bronił ustroju państwa naszego, który lud polski sobie nadał. I będzie zwalczał wszelkie usiłowania i wszelkie dążenia do ukrócenia i ścieśnienia praw zwierzchnich Sejmu. (Głosy: słusznie, brawo.) Klub nasz użyje wszelkich sił, aby przeciwdziałać zapędom dyktatorskim jednostek, które pochodzą bądź ze skrajnej prawicy, bądź z lewicy. Będzie stał na straży praw... Sądzę, że szanowni panowie mogą się domyślić, iż są pewne okoliczności, w których się kropki nad i nie stawi. (Hałas na lewicy, dzwonek marszałka). Będziemy występowali przeciwko zapędom samowładnym jednostek, ale także przeciwko objawom monarchicznym, które są zupełnie zbyteczne w Rzeczypospolitej Polskiej. (Głosy: słusznie.) Będziemy występowali przeciwko wyłączności kółek i przeciw przemocy pewnych grup społecznych. Będziemy przeciwstawiali się wszelkim dążeniom przewrotowym w kraju, bo, szanowny panie kolego Daszyński, lud do spokojnej pracy potrzebuje nietylko spokoju nazewnątrz, lecz przedewszystkiem wewnątrz. (Brawo.) Szanowny pan kolega Stolarski, odczytując swe oświadczenie, udawał naiwnego i zwrócił się pod adresem pana prezesa ministrów, zadając pytanie: gdzie są wichrzyciele. Szanowny panie kolego Stolarski, proszę się zapytać u swoich kolegów, którzy zasiadają w komisji konstytucyjnej, i proszę zapytać ich o te raporty, które tam odczytano, a przynajmniej mały obrazek tych stosunków kolega mieć będzie. A potem dam dalszą odpowiedź, gdzie są ci wichrzyciele. Wichrzycielami są ci, którzy nawet podczas oblężenia śmieli przeszkadzać panu prezesowi ministrów w przyjeździe do tej wysokiej Izby, aby spełnił swój obowiązek, i którzy chwytali za koła automobilu, krzycząc: „Nie pierejediesz“! Oto są ci wichrzyciele. Rzeczpospolita Polska winna sobie wyprosić, aby żywioły, które mówią „nie pierejediesz“, mogły tutaj wyprawiać swoje hece i awantury i podkopywać porządek publiczny. (Słusznie.) Ja na tem miejscu śmiem zapytać pana ministra spraw wewnętrznych, który ku mojemu ubolewaniu na posiedzeniu nie jest obecny, zapytać, co zamierza uczynić, aby na przyszłość podobne sceny, które rozgrywały się w oczach misji sprzymierzeńców przed hotelem Bristol, u nas się nigdy nie powtórzyły.

Ochrona Wielkopolski.

Proszę panów, przy tej sposobności mam kilka słów do wymienienia z panem kolegą Fichną, który był tak łaskaw wczoraj napo-