Strona:Molier-Dzieła (tłum. Boy) tom I.djvu/107

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


SCENA SIÓDMA.
WALERY, GÓRKA.

WALERY: Panie, jestem serdecznie wdzięczny za trud jaki pan sobie zadał, i przyrzekam, że, za godzinę, zjawię się na schadzkę, której jesteś zwiastunem.

GÓRKA: Nie radzę panu tego odkładać; jeśli się spóźnisz bodaj o kwadrans, bal się tymczasem skończy; zatem, o ile nie stawisz się odrazu, nie będziesz miał szczęścia oglądania ukochanej.
WALERY: Idę więc natychmiast.

Odchodzą.


SCENA ÓSMA.
ANIELA sama:

Dopóki męża niema w domu, skoczę na chwilkę na bal do sąsiadki. Będę z powrotem wcześniej od niego, bo z pewnością utknął w jakim szynku i nawet nie spostrzeże, że wogóle wychodziłam. To chamisko zostawia mnie samą w domu, jakgdybym była jego psem. Wychodzi.

SCENA DZIEWIĄTA.
KOCMOŁUCH sam.

Wiedziałem dobrze, że dam sobie radę z tym djabelskim doktorem i jego zakazanem mędrkowaniem. Niech djabli porwą cymbała! wytrząsłem z niego całą mądrość. Muszę teraz zajrzeć, czy miła gosposia przygotowała wieczerzę. Wychodzi.