Strona:Mikołaj Biernacki - Piosnki i satyry.djvu/124

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

— To ty! Alfredzie! Bóg z tobą!
Cóż to ja widzę! łachmany!
Zlitujże się sam nad sobą!
Od samego rana pjany!
Miej wstyd, miej zdrowie na względzie!...
— Cha!... cha!... cha!... jakoś.. to... będzie.