Strona:Mikołaj Biernacki - Piosnki i satyry.djvu/112

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Niech tam żyto ginie,
Niechaj groch przepada,
Niedbam o to i niestoję.
Gospodarzu! zdrowie twoje!

Tu wołają podatki,
Tam raty bankowe,
Weksel ciągnie przed kratki,
Choć rozerwij głowę.
Ale gdy przy winie
Człowiek się rozgada,
Weksel precz, gdzieś płynie,
W piekło się zapada,
I niczego się nie boję.
Gospodarzu! zdrowie twoje!

Bywa czasem się spotka,
Przekora z niezgodą;
I brzydko; niema środka;
Bodą się i bodą.
Ale gdy przy winie
Człowiek się rozgada,
W żalach się rozpłynie,
Duszę wyspowiada...
Wnet łączy się dłoni dwoje,
Gospodarzu! zdrowie twoje!