Strona:Mieczysław Skrudlik - Bezbożnictwo w Polsce.djvu/74

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Bezbożnicy polscy nie ograniczyli się do pochwał na łamach „Wolnomyśliciela“ dla współczesnych wandali w Hiszpanji — ale prócz tego na walnem zebraniu, odbytem w Warszawie w końcu 1934 roku, na wniosek delegata poznańskiego Grudzińskiego uchwalili rezolucję, wyrażającą uznanie dla sowieckich, meksykańskich i hiszpańskich bezbożników.
„Przypominają się czasy,“ — pisał, omawiając wydarzenia hiszpańskie, barceloński dziennik „Flama“ — „gdy u schyłku imperjum rzymskiego barbarzyńcy zalali Europę, niszcząc tysiącletnią kulturę starej cywilizacji, która skryć się musiała w zacisze klasztorów i zakładów religijnych.
Wspomagani fanatycznym anarchizmem jednych, a karygodnym cynizmem innych, do miast naszych wdzierają się już barbarzyńcy. Jesteśmy w obliczu wielkiego niebezpieczeństwa, grożącego całemu światu chrześcijańskiemu. Jak barbarzyńca średniowieczny staje przed nami bezbożny i bezrządny komunizm, naturalny wróg Ducha, śmiertelnie nienawidzący Kościoła, swej bezwzględnej antytezy.
Chrystianizm podnosi osobową godność każdego człowieka, komunizm niweluje ją do poziomu zwierzęcia; chrystjanizm otacza szacunkiem narodową wolność, komunizm dąży do poddania wszystkich tyranji okrutniejszej niż ją znały wieki; chrystjanizm uświęcił rodzinę, komunizm redukuje jej znaczenie do funkcyj fizjologicznych. Komunizm zabija ducha, wszelkie poszanowanie godności osobistej, wszelkie życie moralne, niszczy poezję tradycyj ojczystych. Odczuć wreszcie winniśmy ogrom toczącego się przed naszemi oczyma dramatu walki Rzymu z Moskwą i zrozumieć, iż jesteśmy jego współaktorami, ciężką ponoszącymi odpowiedzialność wobec historji.
Musimy bronić naszej cywilizacji, musimy pomiętać, że w naszych rękach spoczywają jej losy, że waszą rzeczą jest zdecydować, kto w toczącej się walce zwycięży: twórczy duch chrześcijański, czy też negatywny materjalizm komunizmu.“