Strona:Maurycy Jókai - Papuga.djvu/37

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    — 31 —

    wiek. Czyż to jest odwagą zabijać biednego, uciekającego zająca, który skarżyć się nie może? Jak wstrętnem morderstwem wydaje mi się, gdy myśliwy zabija głuszca lecącego na swe wesele! Cobyś powiedział, gdyby istota potężniejsza od ciebie, strzeliła do cię z zasadzki w chwili, gdy wybierałbyś się do ślubu? Pomyśl o zemście istot na tamtym świecie! Nie sprawiaj cierpienia zwierzętom, które są twymi sługami!
    Filip Sternberg żartował sobie z tego sentymentalnego usposobienia siostry, ale Filip Maglay słuchał jej i był za to przez innych wyśmiewany. Urok, jaki Adela wywiera na niego, był tak wielki, że niejednokrotnie, czyniąc ustępstwo dla jej przekonań, powstrzymywał się od jedzenia zwierzyny.
    Pewnego dnia całe towarzystwo myśliwskie na zaproszenie hrabiego Sternberga udało się na polowanie do Rakomitz, głównych dóbr jego.
    Filip brat pragnął, by i Filip narzeczony wziął udział w polowaniu na niedźwiedzie.
    Takie polowanie wymaga odwagi, niedźwiedzia bowiem nie można obwiniać o lękliwość i nieumiejętność obrony. Nie zabijają go również dla mięsa, lecz dla tego, że jest szkodliwym: niszczy pola i zabija bydło ubogich ludzi. Niebezpieczny to nieprzyjaciel. Przeciw niemu może stanąć tylko odważny człowiek. Ale polowanie to nie podobało się Adeli.
    — Nie idź! Przytrafi ci się nieszczęście. Mój wuj Fryderyk został na takiem polowaniu zastrzelony; najlepszy przyjaciel zabił go przypadkiem. Naszemu ojcu potrzaskał niedźwiedź strzelbę i rozdarł mu nogę. Spojrzyj na tę skórę! Zwierzę, które ją nosiło, było straszne, miało głowę większą od ludzkiej. Jakie pazury, jakie olbrzymie zęby! Proszę cię, zostań!