Strona:Marks, Engels - Manifest komunistyczny.djvu/30

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i rzucić tradycyjne przekleństwo na liberalizm, na konstytucyjne państwo, na burżuazyjną wolność prasy, na burżuazyjne prawo, na burżuazyjną swobodę i równość. Prawiono masie o tem, że w tym burżuazyjnym ruchu może ona nic nie zyskać, owszem, o wiele łatwiej wszystko stracić. Socyalizm niemiecki zapomniał zaprędko o tem, że francuska krytyka której był pustym oddźwiękiem, zrodzoną została przez nowożytne burżuazyjne społeczeństwo wraz z jego materyalnemi formami i wraz z odpowiednim ustrojem politycznym. A warunki te właśnie wówczas dopiero Niemcy zdobywały.
Socyalizm więc taki służył niemieckim absolutnym rządom z ich orszakiem klechów, bakałarzy, junkrów i biurokratów jako pożądane straszydło przeciw groźnie występującej burżuazyi.
Był on słodkiem dopełnieniem do knutów i kul, któremi rząd tłumił niemieckie powstania robotnicze.
Kiedy z jednej strony „prawdziwy“ socyalizm w ten sposób był bronią w ręku rządów przeciw niemieckiej burżuazyi, to z drugiej był on bezpośrednim wyrazem reakcyjnych interesów niemieckiego małomieszczaństwa. Małomieszczaństwo to, powstałe w XVI wieku jeszcze i od tego czasu w rozmaitych formach odradzające się, jest w Niemczech właściwą podstawą panującego porządku rzeczy.
Podtrzymywanie jego jest tedy obroną istniejącego w Niemczech ustroju. Obawia się ono przemysłowego i politycznego panowania burżuazyi, gdyż to grozi mu koniecznym upadkiem z jednej strony dzięki konkurencyi kapitałów, a z drugiej dzięki powstaniu rewolucyjnego proletaryatu. „Prawdziwy“ socyalizm chciał przy jednym ogniu upiec dwie pieczenie. Rozszerzał się jak epidemia.
Szata, utkana ze spekulacyjnego przędziwa, wyhaftowana kwiatami mędrkującej elokwencyi, zwilżona łzą sentymentalności ciężka ta szata, którą okrywali niemieccy socyaliści parę swych skostniałych „prawd wiecznych,“ zwiększała tylko odbyt ich towaru wśród publiczności.
Powoli socyalizm niemiecki coraz bardziej godził się ze swem powołaniem, i przybierał napuszoną pozę obrońcy tego mieszczaństwa.
Naród niemiecki uznał on za jedyny naród normalny, niemieckiego drobnomieszczanina za normalnego człowieka. We wszelkiej jego nikczemności szukał jakiejś ukrytej wyższej socyalistycznej treści i nadawał jej tym sposobem wprost przeciwne znaczenie. Wreszcie, konsekwentnie przeprowadzając swe rozumowania, wystąpił przeciw „barbarzyńsko-destrukcyjnym” dążeniom komunizmu i ogłosił światu, że stoi ponad partyjną walką klas