Strona:Mark Twain - Król i osioł oraz inne humoreski.djvu/98

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


o oczach niebieskich — jest znanym mechanikiem. Obadwaj dokonali wspólnie kilku wynalazków. Genjusz twórczy jednego z nich znalazł w praktycznym, zrównoważonym umyśle drugiego — mocny fundament.
Tego wieczoru Brown pozostał nieco dłużej w gabinecie Pericorda. Zatrzymała go próba, której rezultat powinien był uwieńczyć powodzeniem całe miesiące wspólnej, mozolnej pracy.
Obaj siedzieli przy stole, zaplamionym najrozmaitszemi ostremi płynami, kwasami, zawalonym, zarzuconym wieloma akumulatorami, baterjami, izolatorami etc. etc. Pośrodku stołu, wśród przenajrozmaitszych aparatów technicznych, wzniosiła się przedziwna maszyna, obracająca się z jakiemś niezwykłem warczeniem.
Obaj wspólnicy z gorączkową uwagą przyglądali się owej przedziwnej maszynie...
Niezliczona mnogość nici metalowych spajała niedużą, kwadratową skrzynkę metalową z kołem stalowem, z obydwu stron zaopatrzonem w obręcze. Samo koło było nieruchome, lecz obręcze jako też umocowane do nich nieduże drążki wirowały z zawrotną szybkością. Widać było, że siła obracająca maszynerję czerpie rozpęd ze skrzynki metalowej. W powietrzu można było wyczuć słaby zapach ozonu.
— Panie Brown, gdzie są skrzydła? — zapytał wynalazca.
— Nie mogłem ich przynieść, ponieważ są za duże; wszakże mierzą dwa metry i piętnaście cen-