Strona:Mark Twain - Król i osioł oraz inne humoreski.djvu/26

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Cicerone wytrzeszczył naprzód oczy, poczem rzekł:
— Nie, o tysiąc lat wcześniejsze od chwili jego urodzin.
Toż samo powtórzyło się przy obelisku egipskim:
— Michała Anioła?
— Oh, mio Dio! Ależ, signore, to jest o całe dwa tysiące lat starsze od Michała Anioła!
Zadawane mu stale w ten sposób pytania tak go wreszcie zdenerwowały, iż czasami czuliśmy, że z obawy przed tak idjotycznemi zapytaniami lęka się on pokazać nam coś nowego. Nieboraczek usiłował nam wreszcie udowodnić, że tylko za część tego, co się znajduje na kuli ziemskiej, Michał Anioł może ponosić odpowiedzialność — ale my na te argumenty jego, z zasady, byliśmy głusi...
Wśród niemożliwych wysiłków oczu i mózgu, podczas oglądania tylu cudów sztuki, rozmaitość staje się wprost koniecznością — inaczej możnaby przecie zwarjować. To też biedny cicerone, chcąc nie chcąc, musiał znosić cierpliwie zadawane mu przez nas katusze... Że zaś go to nie bawiło, to cóż nas to obchodzi. My bawiliśmy się wprost piekielnie!
Na tem miejscu byłbym w stanie poświęcić cały rozdział temu malum necessarium, jakiem dla próżnujących są t. zw. „przewodnicy europejscy”. Niejeden z turystów po Europie z łatwością mógłby się obejść bez takiego cicerone, zgóry jednak będąc upewnionym, że obejście się bez przewodnika jest wprost niemożliwem — przynajmniej chce się