Strona:Marian Gawalewicz - Dusze w odlocie.djvu/71

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ludzie skargami swojemi i płaczem umęczali.
Ale ja siebie znam; rozdałbym wszystko i znów nicbym sam nie miał. Za miękkie mam serce, abym mógł być długo bogatym.
Moja matka żartami zawsze mi to powtarza.
Napisała mi list na czterech stronach i przysłała trzy słoiki konfitur i flaszkę soku malinowego, jak gdyby nie dosyć było słodyczy w każdem jej słowie!...
Zapomniała kochana moja, że pisze do doktora, bo mi daje rady »babskie ale doświadczone«, jak powiada, coby zrobić ze starym Gierdą; prosi, abym mu dawał pić jakieś ziółka jej mieszaniny i nacierać kazał nogi korzeniem »kukuryczki«, czy czegoś