Strona:Maria Sułkowska - Tristan II.djvu/66

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Przeszłość salwujesz od czasu rubieży;
Lecz sercom dajesz, nie mózgom Twe leki,
Bo to co miłe, nie to czego trzeba,
Wspomnieniem wznosisz w empiryjskie nieba.

Bądź mnie łaskawą! a jeżeli bluźnię,
Sądząc, że rozum pamięcią nie włada,
Zapędź mnie kiedyś w erudytów kuźnię,
Niech mi szpargały noc oświeca blada!
Dziś dyletantem niechaj chodzę luźnie,
Może półboga spotkam koniokrada
I mimo zmiennych wypadków zasłony,
Gaj Twój nad czasem znajdę zawieszony!



PIEŚŃ I.

Nad Boh niech dzisiaj wiozą mnie Pegazy:
Noc będzie ciepła i miodem pachnąca;
Na łąki niechaj srebrne ściele gazy
Seledynowa poświata miesiąca.
W dąbrowie ujrzę czarowne obrazy,
Przedemną wzrośnie step czasem bez końca
I może zoczę, przy cwale rumaków,
Lance błyszczące wśród ciemnych sumaków.