Strona:Maria Rodziewiczówna - Rupiecie.pdf/107

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Iii — taka tam moc, kiedy się prawujesz — taka tam ochrona, kiedy ja, ot, świadczyć za tobą muszę.
— Masz milczeć i spełniać, co każę.
— To pocoś uczył i gadał, że my bracia i równi? Tamten mnie bił, to i jego pobili — a tyś mnie uczył i nauczył — to ty mnie już nie potrzebny. Ja tutejszy był, tutejszy zostanę — ot, co ja świadczę — w prawdzie.
Od majestatu rozległ się głos potężny — jakby dzwonu:
— Tutejszy był, tutejszy jest, tutejszy zostanie.
A za nim drugi powtórzył donośny jak bojowa surma:
— Kto był na początku, ten trwać będzie do końca. Kto przyszedł — odejść musi.
Kuźma oczy podniósł ku majestatowi — i ujrzał, że siedziały tam w chwale i wyrok wydawały dwie niewiasty.
I wtedy, nie wezwany, ani przymuszony pokłon im dał.