Strona:Maria Rodziewiczówna-Dewajtis (1911).djvu/98

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


centu. Oprócz doglądania kwiatów, ręcznych robótek, czytania i muzyki, nie widział nigdzie, żeby eleganckie panienki coś więcej robiły. Wyjątki nazywano pobłażliwie dziwolągami.
Panna Irena spostrzegła wyraz ten pogardliwy, wyczytała mu myśl z pod czaszki.
— Pan ma słabe pojęcie o mej pracy! — uśmiechnęła się pobłażliwie. — Dziwna rzecz: panowie z Europy zawsze, gdy mowa o kobietach, mają na twarzy brzydki wyraz. Kobieta u was widocznie stoi bardzo nizko i jest tylko zbytkownym sprzętem! Czy to krewna pańska studyuje[1] w Sorbonie[2]? — Przyrodnia siostra.
— Czy i do niej pan stosuje swoje lekceważenie?
— Zobaczymy, jak skończy.
Panienka wyjrzała na drogę. Przeszła oczami po domach, sklepach, ulicy i zagadnęła:
— Czy to wieś Kowno?
— Miasto nasze, gubernialne.
— Och, jakież nędzne i brudne! Wyobrażam sobie zgrozę Clarka. Już od libawskiego portu słyszę nieustanne wykrzykniki podziwu i wstrętu. Istotnie, po Ameryce Europa sprawia przygnębiające wrażenie. Co tu brudów, niedbalstwa, jak wszystko małe i opuszczone! Czy tu ludzie nie pracują i nie myślą?
— Ludzie, co bronią gruntu pod stopami, nie mają czasu myśleć, czy na tym gruncie kwitną róże, i czy ładnie wygląda. Na placówkach nie gracują ścieżek!..,
— Ciężko tu wam bardzo? — spytała poważnie.
— Zobaczy pani! — odparł, i po chwili długiego namysłu dodał: — Naród każdy myśl ma swoją, miejsce w szeregu świata i urząd naznaczony. My od wieków dwóch rzeczy strzeżemy: Boga swego i ziemi. I ustrzegliśmy!

Panienka spuściła głowę i z pod brwi obserwowała młodego człowieka. Kim on był? gdzie się wychował? jakie zajmował stanowisko wśród swoich? Twarz miał wichrami i skwarem spaloną, twardą i pozornie dziką, ręce muskularne i ciemne zdradzały częstą fizyczną pracę; odzież nosił wytartą, a kosmyki płowych włosów nie znały fryzyera... Wyglądał na wyrobnika, zgrubiały moralnie i fizycznie troską o chleba kawałek. Gdy z trudem i niechęcią dobywał słowo, mówił jak człowiek delikatnie i głęboko czujący: krótko, dobitnie, bez pięknych zwrotów i frazesów. Kim on był? Czy da się oswoić i czy rozchmurzy się kiedy?

  1. Studyować — uczyć się.
  2. Sorbona — uniwersytet w Paryżu.