Strona:Maria Pawlikowska-Jasnorzewska - Pocałunki.djvu/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


DZIADEK

Źle widzę jednem okiem,
nienawidzę przeciągów,
i patrzę z moich okien
jak z okien pociągu...




BABKA

Pierś moja coraz słabiej oddycha,
krew moja coraz wolniej płynie,
w sieci zmarszczek jak w pajęczynie
leżę spętana i cicha...




KOBIETA KTÓRA CZEKA

Czeka, patrzy na zegar swych lat,
gryzie chustkę z niecierpliwości.
Za oknem świat zszarzał i zbladł...
A może już zapóźno na gości?