Strona:Maria Pawlikowska-Jasnorzewska - Pocałunki.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


3

Księżyc ma kołnierz z tęczy.
Wszystko jest dziś maskaradą.
Jak pajac przedemną klęczysz...
Teraz maskę nakładasz bladą...


4

Czy ci wierzyć? Z chmur kapią blaski,
niebo jest jak puch perlicy,
a cień Twój długi i płaski
zaczepia kobiety w ulicy!




RÓŻA

W tym parku pobladłym bez śmiechów
przy róży rozkwitłej stoję.
Otośmy jedynymi świadkami pilności
ja jej a ona mojej.