Strona:Maria Pawlikowska-Jasnorzewska - Pocałunki.djvu/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


NIETOPERZ
1

Gdy już zmierzch wonne olejki w tęczowe niebo wetrze,
nietoperz wylatuje ze strychu.
i zaczyna mierzyć po cichu
wielkie koła tęsknoty rozlane na wietrze...


2

Traci ślad i zaczyna na nowa
Cicho trzepie skrzydłem błoniastem
i mierzy i mierzy do świtu
koła wieczornych tęsknot wiszących nad miastem.




ĆMA

Fotel i książki i świeca z cieniem
i nagle w świecy jęk pełen skarg:
To ćma plonie jasnym płomieniem
jak sama Joanna d’Arc...