Strona:Maria Pawlikowska-Jasnorzewska - Pocałunki.djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


TELEGRAM

Wiadomość biegła szybko ze sztyletem po drucie
jak tancerka z parasolem po linie,
i zdyszana dobiegła w oznaczonej godzinie
by mnie zabić w oznaczonej minucie.




PTAK

Ptaszek umierający chowa się, ucieka
by go nie ujrzał nikt w świecie,
jak serce co się skryło wgłąb piersi człowieka
by umierając, umrzeć w sekrecie.




WIELKI WÓZ

Wędrujemy cygańskim obozem,
nocujemy w gwiaździstej grozie,
dzisiaj pod Wielkim Wozem,
jutro na Wielkim Wozie...