Strona:Maria Pawlikowska-Jasnorzewska - Balet powojów.djvu/42

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ŚMIERĆ KARJATYDY

Kaśka, marmur krajowy,
Błękitem ocieka,
Głowę ma do słonecznej stworzoną pozłoty,
A dźwigać jej kazano
Mieszczańską brzydotę
Kamienicy swarliwej,
Spiętrzonego piekła....
Łatwiej podźwignąć balkon,
Niźli własne serce!
Marmur słabł,
At się w ciało miłosne rozkwasił...
Szydziły miotły, schody
Z Karjatydy-Kasi,
Gdy czyhała na stróża,
Grzęznąc w poniewierce.
............