Strona:Maria Konopnicka - Ludzie i rzeczy.djvu/458

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Tak podżartowując sam z siebie i mimowoli z przeczuciami swemi się zdradzając, zaczął już porządkować papiery, rękopisy, sortować książki, które z sobą miał zabrać, i wykończać statuetkę Mickiewicza, którą odlewał w bronzie, dla Galicyi.

V.

Całej tej zimy, mimo ostrego chłodu i silnej tramontany, służyło Lenartowiczowi zdrowie wcale nieźle, a nawet służył mu i humor.
Zwykłe kółko przyjaciół i znajomych, zebrane razem, zacieśniło się niejako. Panie Jabłonowska, Ogonowska i Straszewska, Michał Sozański i Leon Zawiejski, który malował portret poety odwiedzali go codziennie.
Oto relacya z chwil ostatnich, podług szczegółowego opisu w listach panny Julii Jabłonowskiej, Chodylskiego Ostoi, Artura Wołyńskiego, a wreszcie wiernej jego, długoletniej służącej Giovanniny Santanni.
Dnia 2 lutego Lenartowicz wstał rzeźki i pisał listy, kiedy przyszedł go odwiedzić Ostoja Chodylski. Była godzina dziesiąta, i już gawędzili czas jakiś, kiedy nadszedł Zawiejski Leon, i tak na wesołej rozmowie zszedł czas do południa. Około pierwszej poszedł Lenartowicz starym obyczajem