Strona:Maria Konopnicka - Ludzie i rzeczy.djvu/394

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


kie iskrzaste, wielkie, jakby gdzieś na chaldejskiem niebie. A wtem, wśród tej ciszy, na zachrypniętym orkiestronie teatru „del Genio” odzywa się smętno-fałszywa arja z „Traviatty” lub z „Roberta Djabła”. Znak to, że wszystkie dzienne sprawy goryckie skończone, i że się zaczyna panowanie fantazji i nocy.