Strona:Maria Konopnicka - Ludzie i rzeczy.djvu/373

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


kula słońca, siejąc dokoła pożar, na całe niebo widny...
Ogromne zjawisko! Tem ogromniejsze, iż się w takiej ciszy czyni.
Góry i wieże, ptaki i drzewa — wszystko milczy jeszcze...
A w tem okrzyk w ulicy:
— „Cotti! Peri cotti!”
I tu, jak nożem uciął, kończy się fantasmagorja ranka, a razem z tym krzyczącym włochem, z jego miedzianym kociołkiem i gotowanemi gruszkami, wkracza tryumfalnie dzień — i jego proza.